RSS
 

Rekreacyjnie

18 lut

Dawno na blogu nie pojawiło się nic nowego co nie znaczy, że już totalnie nic z psami nie robię. Zawsze gdy mam wolniejszą chwilę na uczelni staram się wrócić do domu żeby trochę pojeździć z psami. Co tu dużo mówić, do zawodów się nie szykujemy, psy biegają wolniej ale dłużej- po prostu przeszły na rekreację, nadal mają do tego ogromne serce i wielki zapał. Podczas ferii udało się trafić w pogodę i również tej zimy zrobiliśmy parę wypadów na saniach. Psy pobiegały na śniegu, ja natomiast przetarłam biegowe ścieżki w Krakowie, w okolicach Tomaszowa i na wyspach- w rejonie Sidmouth. Powoli myślę o jakimś nowym sportowym celu na ten sezon, jednak chwilowo po prostu nie przestaje się ruszać.

2
1
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
1
4
2
3

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mikołów 2014

17 lis

Tydzień po Mistrzostwach Polski nadeszły zawody organizowane w Mikołowie przez klub Husky Fun. Trasy były mi już znane z ubiegłorocznej imprezy o randze mistrzowskiej i mimo, że jej fragment nie należy do ani mojej ani psa ulubionego podłoża do biegania, to postanowiłam że ściągnę z Tomaszowa Fado i ponownie w tym sezonie wystartujemy w klasie SC1.

W sobotę o 3 w nocy do Krakowa dojechał mi pies, na miejsce zawodów wyjechaliśmy chwile po szóstej rano, odprawiliśmy się, napoiłam psa i tradycyjnie zajęłam się pomocą przy startach innym musherom oraz zrobieniu paru zdjęć. Na trasy wystartowali najpierw canicrossowcy, następnie Puchar Samojeda i zaraz za nimi największy zaprzęg w klasie Open a za nim te nieco mniejsze.
O godzinie 15:53 razem z Fado miałam ruszyć na trasę więc 15 minut wcześniej zaczęłam się przebierać, szykować sprzęt i parę minut przed startem wyciągnęłam psa z przyczepy. Na starcie powtórzyliśmy sytuację z ubiegło tygodnia kiedy to zajęliśmy pozycję gotową do startu i wyczekiwaliśmy sekundowego odliczania Radka. Tym razem nie było ani sekundy zawahania i ruszyliśmy bezproblemowo na trasę. Pierwszy odcinek prowadził przez pola, jednak my wyczekiwaliśmy aż w końcu wskoczymy na leśne dukty. Zdecydowanie na takiej nawierzchni mi jak i psu biega się najwygodniej. Pewnie to kwestia przyzwyczajenia jednak nigdy nie pogardzę takimi trasami. Ostatni odcinek ponownie prowadził przez pola na czym sporo straciliśmy bo pies starał się zmianą rytmu biegu zamortyzować szarpnięcia liny wywołane nierówną nawierzchnią. Do przejechania mieliśmy 5400 metrów. W tym sezonie najwięcej biegaliśmy 4,5km i miało to miejsce na poprzednich zawodach. Mimo słabego przygotowania do dystansu pies przez całą drogę biegł galopem i ani na chwile nie przyszło mu do głowy przejście w kłus. Na trasie zatrzymaliśmy się na kilkadziesiąt sekund „za potrzebą”. Mimo że w ubiegłym sezonie udało się to usunąć z rutyny startów to tak w tym roku jakoś nie możemy tego wyeliminować. Po pierwszym etapie czas przejazdu 19:10 i ponownie ściganie się jako jedyna osoba z północiakiem w klasie.

IMGP3622_w

Drugi etap przebiegł bardzo podobnie, na trasie spotkaliśmy tylko Waldka z D2 a przez resztę trasy jechaliśmy sami. Bieg nieco słabszy w stosunku do dnia poprzedniego i ostatecznie ukończenie biegu w czasie o 18 sec gorszym. Puchar Świata i Polski ukończony na 6 pozycji za eurodogami. Pies sobie pobiegał, potrenował co mnie najbardziej cieszy. Jednak start w czasie tego weekendu był dla mnie tylko dodatkiem, który jeszcze bardziej umilił spotkanie ze znajomymi.

10632740_806474489409919_4753516942090500003_n

W tym miejscu chciałabym bardzo podziękować ludziom bez których pomocy wyjazd został zrealizowany. Przede wszystkim Marcinowi- za przywiezienie psa z Tomaszowa i podrzuceniu mnie na zawody, Joli- za zabranie w drogę powrotną, Ali i Asi- za miejsce w przyczepie dla psa, Damianowi- za przenocowanie mnie w ten weekend i wszystkim obecnym, którzy stworzyli cudowną atmosferę. Jesteście na prawdę rewelacyjni, mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odwdzięczyć!

Również dziękuje organizatorom za (bezproblemowe przynajmniej jak dla mnie) przygotowanie imprezy, możliwość pościgania się z zawodnikami zza południowych granic Polski, wieczór mushera i inicjatywę zorganizowania zawodów, bo w ciągu ostatnich dwóch lat kalendarz imprez został nieco okrojony.

Być może ostatnie drylandowe zawody za nami, gdyż nie wiemy jakiej pogody spodziewać się w styczniu na imprezie u Zorzy. Chciałoby się powiedzieć, że czas szykować sanie i psy na zimę jednak na tym polu pewnie nie będzie tak kolorowo. Mimo wszystko cały czas sobie tłumaczę to tym, że jest to tylko przerwa i prawdziwe ściganie się dopiero zacznie. Za parę lat ale w końcu nadejdzie! Do zobaczenia w Błędowe!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mistrzostwa Polski Witów 2014

12 lis

Mimo, że ten sezon początkowo miał być z góry przekreślony to jednak okazało się, że nie było tak źle jak się zapowiadało. W miniony weekend pojechałam na moje drugie Mistrzostwa Polski w warunkach bezśnieżnych. Zawody zostały zorganizowane w Witowie, który znajduje się niemal w samym centrum Polski. Imprezę przygotował dla nas łódzki klub Wataha.

Postanowiłam, że w tym roku wystartuję na hulajnodze w klasie scooter 1 z moim niezastąpionym liderem- Fado. Pies był szykowany na połowie treningów przez mojego brata więc tydzień przed zawodami wróciłam do domu aby wykonać z nim trzy ostatnie wypady i przygotować go głównie psychicznie do startu.

W piątek wróciłam z Krakowa a już kolejnego dnia o 6 rano jechaliśmy w kierunku Witowa. W sobotę mieliśmy startować o godzinie 13:17 więc do tego czasu pomagałam innym podczas startów, napoiłam psa i z niecierpliwością czekałam aż w końcu po raz pierwszy w tym sezonie wystartuję z Fado.
Na start wstawiliśmy się wyjątkowo punktualnie co często mi się nie zdarzało podczas innych wypadów.
Wydaje komendę „naciągnij” i „uwaga”. Pies momentalnie na nie reaguje i już czuje, że za moment pozwolę mu lecieć na trasę. Słyszymy odliczanie 10,9,8, … i równo z sędzią zaczynam na głos odliczać ostatnie trzy sekundy aby postawić psa w pełnej gotowości. 3,2,1… NAPRZÓD! Chwilka zawahania jednak po ułamku sekundy już mocno popracował w kanale startowym. Początkowo pomogłam mu paroma odepchnięciami nabrać prędkości, którą to miał utrzymać przez dalszą część trasy.

003_20
10749562_10204601569815143_564679217_n

Jeśli chodzi o samą trasę to zdecydowanie była ona dla nas genialna! Teren niemal identyczny do tego, na jakim trenujemy u siebie za domem. Piękny las, parę podjazdów, sporo piachu no i niestety mnóstwo błota. Mieliśmy do pokonania 4500 metrów, z czego głównie na początku, na końcu i po wyjściach z zakrętów pomagałam psu odepchnięciami. Wolałam aby on równo sobie popracował aniżeli miałabym go wybijać cały czas z rytmu. Na trasie mimo wcześniejszego wyprowadzenia psa zdarzyła się kupa na trasie na czym straciliśmy pół minuty i niecały kilometr później zaliczyliśmy glebę i poplątaliśmy linkę. Zanim ją rozplątałam i znowu stanęłam na hulajce minęła kolejna minuta, jednak później już do mety obyło się bez problemów. Pierwszy etap ukończyliśmy w czasie 16’07″ co uplasowało nas na 5 pozycji za samymi eurodogami. Średnia przeciętna, która ilustrowała ilość treningów i ich jakość jaką udało się zrobić w okresie przygotowania. Cieszy mnie to że pies pracował bardzo równo, nie robił problemów podczas wymijania i po raz kolejny mi udowodnił że im więcej piachu i podjazdów tym dla niego lepiej.

W niedzielę chciałam naprawić błędy z dnia poprzedniego i wiedziałam że jeśli pies pobiegnie tak samo to utniemy co najmniej te 1,5 minuty. Niestety mimo tego że pies podobnie jak na poprzednim etapie to jednak na trasie napotkaliśmy dwa inne zaprzęgi, które stanęły na całej szerokości trasy i zanim musherzy rozplątali swoje psy i ruszyły z nimi przed nami to straciliśmy w sumie około 1’20″. Mimo to podciągnęliśmy czas o 20 sec i skończyliśmy drugi etap z czasem 15’47″. Ostatecznie razem z Fado- 5 miejsce Mistrzostw Polski w SC1.

10378975_800497016674333_5676983241007426303_n

Dodatkowo wystartowałam w lidze zaprzęgowej w bikejoringu razem z Sibim Michała Nersa. Ukończyliśmy dwa etapy co pozwoliło mi na dopełnienie ostatnich wymagań do ubiegania się o licencję na bikejoring. Na trasie mieliśmy różne przeboje jednak w niedziele już myślę że pod koniec trasy się dogadaliśmy i udało się fajnie zakończyć wypad na trasę.

10631263_936560963025221_2025104552737003930_o
10808207_10202244263868406_1918582311_n
10669236_10204595662627467_8913486158404259912_o

Wyjazd według mnie był bardzo udany, zawody fajnie zorganizowane choć nie obyło się bez problemów z pomiarem czasu, nie tylko na wieczorze mushera lecz podczas całego weekendu serwowano nam bardzo dobre jedzenie, do tego towarzystwo było po prostu wyborne. No i co chcieć więcej?. Do domu wróciliśmy nieco zmęczeni, wyczyściłam sprzęt i czekam na kolejną okazję aby trochę pojeździć.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Raszowa Puchar Polski 2014

20 paź

W miniony weekend udało mi się pojawić na Pucharze Polski w Raszowej. Zawody odbyły się dzięki klubowi Cze-mi, który udowodnił po raz kolejny, że świetnie radzi sobie z organizacją najlepszych imprez w drylandowym sezonie.

Dzięki uprzejmości Joli Sołek i Marcina Gzika wystartowałam z ich psami (Timim i Demonem) w bikejoringu kobiet w lidze zaprzęgowej. Stwierdziłam, że wyjazd ten jest świetną okazją do wyrobienia sobie licencji na kolejną klasę. Starty potraktowałam bardzo rekreacyjnie i po raz pierwszy od kiedy startuje udało mi się na spokojnie zwiedzić obejrzeć trasę jaka została wyznaczona na ten weekend. Pożyczone psiaki nauczone biegania jedynie ze swoimi właścicielami stwierdziły, że ze mną mogą jedynie co przetruchtać sobie trasę na co musiałam przystać. Ścigaliśmy się dookoła pięknych stawów hodowlanych w Parku Wiejskim Raszowa i przyrównując do mojego trenowania głównie na leśnych ścieżkach, trasę mogę uznać za chyba najciekawszą po jakiej udało mi się jeździć. Cztery etapy do licencji odhaczone, po dwóch dniach padło na drugie i trzecie miejsce w lidze, przed nami Weroniką z Kirą.

10668947_649161911863146_4977682473062498240_o
10687478_583356628443322_1929287458032153371_o

W piątek i sobotę pogoda nas nie rozpieściła, co spowodowało że podczas wyścigu było ślisko i w niektórych miejscach grząsko. Natomiast w niedzielę obróciła się przeciwko psom, gdyż już przed południem zaczęło robić się dla niektórych za ciepło. Mimo to weekendowy wyjazd w towarzystwie znajomych zaliczam do jednych z tych najlepszych i z czystym sumieniem zapraszam wszystkich na kolejne imprezy organizowane przez ekipę z Cze-mi.

DSC_0215
DSC_0072

Pomimo miłych wrażeń pozostał oczywiście niedosyt spowodowany tym, że nie wystartowałam ze swoimi psami. Wbrew pozorom i faktu że obecnie mieszkam w Krakowie a one są w Tomaszowie, to „coś tam” sobie biegają. Mówiąc „coś tam” mam na myśli dwa treningi bikejoringu w tygodniu, więcej wypadów się zdarza kiedy udaje mi się wrócić do domu. Pewne jest to, że do życiowej kondycji w takim cyklu żaden psiak by nie doszedł jednak dobre to niż nic i na Mistrzostwach Polski na pewno wystartuję z Fado. Pewnie nie będzie to jedyny start jednak resztę muszę jeszcze przemyśleć. Zdjęcia z ostatnich naszych wspólnych treningów:

fad
SONY DSC
SONY DSC

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dog Orient 2014 Konstantynów Łódzki

16 wrz

Po raz kolejny skorzystaliśmy z zaproszenia na imprezę organizowaną przez Klub Sportowy Alaska i 13ego września wybraliśmy się na dogtrekking do pobliskiego Konstantynowa Łódzkiego. Baza zawodów zlokalizowana była w „Ośrodku Nad Stawem”, który chyba wszystkim przypadł do gustu. Organizatorzy zaproponowali dwa ciekawe dystanse więc każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

SONY DSC

W reprezentacji Killerek TEAM wystartowało sześć osób z pięcioma psiakami: ja i Marcel z Fado, Piotrek z Luną, Dominika z Mayą, Natalka z Rokim i Błażej z Sally. Biorąc pod uwagę fakt, że w drużynie mieliśmy trójkę debiutantów wybraliśmy krótszy dystans ~15km, który okazał się być idealną opcją zastępującą nasz tradycyjny dłuższy sobotni spacerek.

SONY DSC

Dogtrekking wszyscy zaliczyliśmy do tych bardzo udanych. Psy ładnie pomagały nam w czasie wędrówki, niewiele błądziliśmy, miło spędziliśmy czas w towarzystwie swoim jak i ludzi, z którymi spotykaliśmy się na poprzednich wypadach a na sam koniec, gdy psy już odpoczywały na stake-out’cie, zaliczyłam nieplanowaną kąpiel w stawie. Oczywiście, bardzo dziękujemy organizatorom za podjętą inicjatywę i na prawdę fajne zawody!

Filmik z zawodów znajduje się na naszym profilu na Youtube -> www.youtube.com/killerek5

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rowerowa eskapada

18 lip

Na sam koniec czerwca w głowie zrodził się pomysł zorganizowania dłuższej wycieczki rowerowej. Razem z bratem za cel postawiliśmy sobie wioskę położoną niedaleko Mrągowa na terenie naszych pięknych polskich Mazur. Miejscówkę tę odwiedzaliśmy w przeszłości regularnie co roku jednak od jakiegoś czasu mieliśmy dłuższą pauzę więc siłą rzeczy stęskniliśmy się trochę się za wakacjami w tamtych regionach.

Po obraniu jakiegoś wstępnego planu wyjazdu dołączyli do nas Filip i Bartek, którzy jako jedyni z naszego towarzystwa „trochę” regularnie pedałują. Dla nich była to fajna forma treningu, dla mnie, kogoś kto wsiada na rower tylko kilkanaście razy w roku z podpiętymi psami- przygoda i jakieś wyzwanie.

W sumie w ciągu pięciu dni pedałowania przejechaliśmy 450 kilometrów, zwiedziliśmy ciekawe miejscówki znajdujące się na trasie naszego wypadu, pospaliśmy tydzień pod namiotem, mieszkaliśmy w lesie kilka metrów od jeziora które można powiedzieć stanowiło dla nas jedyne źródło bieżącej wody, spotkaliśmy wielu ciekawych ludzi, doświadczyliśmy od nich niezastąpionej pomocy chociażby w związku z udostępnieniem trawnika pod namiot czy pysznej jajecznicy na śniadanie.

1
3
20140702_125851
20140703_121148
20140704_095959
20140704_200353
20140705_092034
2

Wycieczka zakończona wielkim sukcesem. Oczywiście nie odbyło się bez usterek sprzętu czy niewielkiego błądzenia ale spodziewaliśmy się tego więc nic szczególnego nas nie zaskoczyło.

Wszystkim którym po głowie chodzi podobny pomysł bardzo go polecamy i zapewniamy że własna satysfakcja po osiągnięciu celu zrekompensuje ból wywołany uciskiem siodełka.

Psiaki w dalszym ciągu siedzą i odpoczywają. Biegają trochę luzem po lesie w momencie gdy mi udaje się wyjść na jakąś małą przebieżkę. Na przyszły sezon już ich nie szykuję pod starty w zawodach. Z racji tego że najlepsze (a przede wszystkim najwydolniejsze) lata już za nimi przechodzą na bieganie rekreacyjne. Na zawodach pewnie jeszcze się spotkamy bo jeśli nie z psami, to na pewno przyjadę na nie sama.

Tymczasem niemal cały swój czas poświęcam pracy, studiom, przeprowadzce do Krakowa. Chyba taka jest kolej rzeczy. Czas odłożyć przyjemności i hobby na nieco dalszy plan a wziąć się za obowiązki. Jeśli czas pozwoli na pewno jakąś jego część poświęcę psiakom, jednak nie będzie to tak intensywne jak dotychczas.

Na dziś to chyba tyle. W któryś weekend postaram się o nowe zdjęcia psiaków i was nimi trochę pomęczę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wiosenne sesje

08 cze

W ostatnim czasie pogoda ze zdwojoną siłą zachęcała do wyciągnięcia aparatu i uzupełnienia albumów psiaków. Jednak zanim to zrobiłam miała mnie czekać misja specjalna, a mianowicie wyczesanie wypadającego podszerstka. Nie lubię czesania psów codziennie na raty więc zaczekałam aż będą wyglądały niczym te bezdomne i dopiero wtedy każdemu z nich poświęciłam jeden wieczór. Efekty były widoczne przynajmniej od razu!

bo

Na pierwszą sesję zabrałam Fado, który w połowie czerwca skończy 6 lat. Niezastąpiony lider i kompan spisał się jak zawsze wyśmienicie sprawnie współpracując z aparatem pomimo długiej przerwy.

SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC

Roki, mimo iż nie przepada za zdjęciami, gdyż męczące jest dla niego ustanie sekundę w jednym miejscu, również miał swój wypad, z którego wróciliśmy z kilkoma fajnymi ujęciami.

SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC

Na dopełnienie wiosennych sesji zabrałam dwójkę i pocykaliśmy kilka wspólnych fotek.

Ola Sowińska (30)-2
Ola Sowińska (3)

Za zdjęcia i czas dziękuje Oli oraz Marcie, które cyknęły powyższe zdjęcia. W następnym poście może napiszę o drugiej stronie medalu jeśli chodzi o trenowanie psich zaprzęgów.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wakacje

29 maj

Od dwóch miesięcy psy odpoczywają po sezonie. Czas spędzają teraz głównie na spaniu oraz bieganiu sobie luzem na spacerach. Najbardziej lubianą przeze mnie formą spędzenia z nimi czasu jest wskoczenie na rower i puszczenie ich luzem na bezpiecznym terenie. Gdy jest bardzo ciepło zazwyczaj podczas takiego wypadu zahaczamy o którąś z rzek która przepływa przez Tomaszów aby psiaki mogły się schłodzić. Jednak zupełnie inaczej wygląda sytuacja gdy temperatura znacząco spada. Wtedy korzystając z okazji wyciągam szybko wózek i na krótkich odcinkach podpinam psiaki. Dotychczas udało nam się to może z trzy razy jednak zabawa jak zawsze wyśmienita!

SONY DSC
SONY DSC
SONY DSC

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lubieszów 2014

27 mar

Trzeci rok z rzędu kończymy sezon w Lubieszowie i równocześnie zaczynamy kolejny. Tym razem na imprezę Cze-mi pojechałam sama bez ani jednego psa. Dzięki Zbyszkowi oraz Ani udało mi się jednak wystartować i ponownie wziąć udział w imprezie. Na miejsce dotarłam w piątek wieczorem, razem z Marcinem i Magdą odprawiliśmy się w biurze aby nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, spokojnie mogliśmy iść spać. Zgłosiłam się do klasy D1, w której wystartowałam z dziesięcioletnim psem Lomim- który pobiegł z przodu, oraz z Kyo, którą zapieliśmy z tyłu.

W sobotę pogoda dopisała do tego stopnia, że organizatorzy musieli podjąć decyzję o skróceniu trasy. Dla wszystkich klas wynosiła ona nieco ponad 3.65km, co wydawało się być na takie warunki optymalnym dystansem. O godzinie 13.08 ruszyłam z pożyczonymi psiakami na trasę. Jak na pierwszą jazdę z tymi psami na pierwszym odcinku poszło nam przyzwoicie. Mieliśmy małe problemy raz podczas mijania i parę razy przy komendach kierunkowych jednak jak na bieganie z nie swoim właścicielem psiakom poszło nieźle. Po pierwszym etapie mieliśmy 30 sec straty do Krystiana z bezpieczną przewagą nad Mikołajem.

Po starcie napoiliśmy psy i wróciliśmy na trasę aby pomagać innym musherom podczas startów oraz ponagrywać trochę materiału do filmiku, który postanowiłam zmontować z całego wyjazdu. Resztę dnia spędziłam w miłym towarzystwie znajomych, z którymi nie widziałam się już parę miesięcy. Skoczyliśmy do hotelu żeby się wykąpać i na 18 byliśmy już ponownie na stejku aby posiedzieć na Wieczorze Mushera. Tradycyjnie w Lubieszowie organizatorzy zapewnili pyszne jedzenie, losowanie nagród oraz wyjątkowo licytację pamiątkowych talerzy ku pamięci Bożeny Radłowskiej. Wszyscy chyba byli bardzo miło zaskoczeni dużym zainteresowaniem nabyciem takiej pamiątki.

W niedzielę starty rozpoczynały się od godziny 10. Nasz start przewidziany był na 11.10. Pogoda okazała się być dużo łaskawsza dla psiaków, nawet rano trochę popadało więc i na trasie na odcinkach piaszczystych było trochę szybciej. Problem z dnia poprzedniego okazały się być nieco mniejsze, nie staliśmy już na trasie a jedynie trzy razy musiałam nieco pohamować aby suka na spokojnie się zebrała do biegu bo próbach „załatwianaia grubszej potrzeby”. Na drugim etapie polecieliśmy 30 sec szybciej, jednak nie wystarczyło to aby dojść Krystiana który również tego dnia miał lepszy czas przejazdu.

Towarzysko, sportowo i pod każdym innym kątem zawody zaliczam zdecydowanie do udanych. Organizatorzy spisali się na piątkę ogarniając na prawdę dużą liczbę zgłoszonych zawodników. Zakończenie poszło sprawnie, bez niepotrzebnego przedłużania dzięki czemu koło 17 większość zawodników opuściła stake-out i udała się do domu. Ja dojechałam nieco po 20, zniosłam torby, wzięłam się za sklejanie filmiku nad którym mi chwile zeszło. Zapraszam wszystkich do obejrzenia kilkuminutowej relacji z XII Lubieszowskiego Crossu.

Do zobaczenia na musherskich ścieżkach!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przedwiośnie

05 mar

Zima w tym roku zdecydowanie nas nie rozpieściła. Dosłownie wraz z zakończeniem ferii zimowych na termometrach zaczęły się pojawiać dodatnie temperatury a co za tym idzie w ciągu tygodnia po śniegu już nic nie zostało. Dziesięć wypadów na saniach do lasu to bardzo niewiele ale cieszę się, że udało się choć tyle pojeździć bo wiem, że niektórym w tym roku nie było dane wyciągnąć sanek.

Obecnie mamy idealną pogodę do trenowania pod wiosenne zawody. Mimo, że jest jeszcze trochę mokro w lesie to lód i resztki śniegu już zupełnie zniknęły. Do tego coraz później robi się ciemniej dzięki czemu nie muszę się wyrabiać z treningami do godziny 15. Był moment gdzie trenowałam z psami tylko na hulajnodze, obecnie jednak przywiozłam nowy wózek pożyczony od Świdra, który pozwoli mi przygotować psy do ścigania się na wiosnę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, psy powinny być gotowe na końcówkę marca na nieco szybsze bieganie niż zimą.

Fotki z dzisiejszego treningu i zadowolone kundelki









 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS